Prawa Autorskie
Chcesz zdjęcia lub teksty mojego autorstwa- skontaktuj się ze mną. Nie bądź złodziejaszkiem. :)
poniedziałek, 19 września 2011
postwernisażowo
autorami zdjęć są oczywiście przybyli na wernisaż Szanowni Goście :)
http://www.mmzielonagora.pl/artykul/skansen-swiatlem-pisany-422115.html
Etykiety:
fotografia,
piąta pora roku - szaleństwo,
zielona góra
środa, 14 września 2011
poniedziałek, 12 września 2011
"Skansen światłem pisany"
Sławny publicysta – Krzysztof Kękolewski powiedział, że „fotografia stanowi dokument zanurzenia ludzi w czasie.” Podobną misję niesie działalność naszego Muzeum. „Skansen światłem pisany”, to wystawa prac fotograficznych dokumentująca w sposób niekonwencjonalny ów „zanurzenie ludzi w czasie”, ukazując w artystycznym przekazie dziedzictwo kultury materialnej, której elementy posiada swych zbiorach muzeum.
„Zielonogórski Uniwersytet Trzeciego Wieku – klub Foto Oko w ramach warsztatów fotograficznych, z każdorocznym nadejściem wiosny, organizuje wyjazdowe sesje fotograficzne dla swoich członków. Założenie i cel jest zbożny: doskonalenie umiejętności fotograficznych i poznawanie miejsc, które zwiedzić warto. Prezes klubu, Bolesław Polarczyk, jako jedną z propozycji zorganizowania pleneru zgłosił: Muzeum Etnograficzne i Skansen w Ochli.” – opowiada jeden z autorów prac, Włodzimierz Włodarczak. Pomysł został przyjęty i zrealizowany, a efekt twórczych działań można będzie podziwiać w zabytkowej stodole z Chotkowa.
Autorami prac są pasjonaci fotografii, studentki i studenci: Ewa Kwaśniewicz, Wanda Maciejewska, Bolesław Polarczyk, Bogdan Springer oraz Włodzimierz Włodarczak. Choć sam Pan Włodzimierz w cytowanym powyżej fragmencie podkreślał, iż celem pleneru było zaledwie pogłębianie wiedzy i umiejętności przez jego uczestników, efekt przewyższył oczekiwania samych autorów. Fotografie przez nich wykonane ukazują skansen widziany ich oczami w sposób oryginalny, artystyczny i niepowtarzalny. Zaawansowane techniki fotografii cyfrowej, wydawałoby się kontrastujące ze specyfiką miejsca, jakim jest skansen, pozwoliły na zaprezentowanie w sposób świeży i niezwykle współczesny naszego dziedzictwa kulturowego i historycznego.
Fotografie wykonane przez, śmiało mogę powiedzieć - Artystów, są swoistym dokumentem. Rejestrując pejzaż zagród oraz wnętrza skansenowskich chałup, autorzy ukazali metaforyczne „zanurzenie w czasie” – „zanurzenie” pióra w kałamarzu wypełnionym światłem, którym zapisali swoją historię przeszłych pokoleń.
czwartek, 18 sierpnia 2011
Wieści ze Skansenu dodatkiem do Gazety Lubuskiej:) i felietonik na dobry tego początek:)
Kalosze kontra Kapcie
czyli Chagall w stodole
Obecność prac Marca Chagalla w Muzeum Etnograficznym w Zielonej Górze nie cieszy się nadmierną (choć oczekiwaną lub może raczej nadmiernie oczekiwaną) popularnością. A szkoda. Wszak Luwrem Muzeum nasze nie jest i babci z kapciami spragniony kultury wyższej turysta nie uraczy, ale czy o te kapcie właśnie chodzi? Czy „kapcie” (czyt. stereotyp wizerunku prestiżowego muzeum) są wyznacznikiem godnej prezentacji kultury wyższej? Co rozumiemy poprzez kulturę wyższą? I czy elitarny Luwr nie przybiera z czasem cech popularnych? I nie chodzi tu o wiodące kryterium, jakim mogłaby się zdawać frekwencja.
„Kultura to sposób życia podług wartości” – jest najczęściej cytowanym zdaniem przez wrocławskich kulturoznawców, do których sama się zaliczam. I o te właśnie wartości chodzi i chodzić mi będzie w mojej wypowiedzi.
Kultura wyższa, którą reprezentuje (między innymi) wystawa Marca Chagalla w Muzeum Etnograficznym w Ochli, jest zwyczajnie nie elitarna (czyt. ogólnodostępna). Elitarne jest nazwisko autora (choć sam autor do elit się nie zaliczał), ale żeby ekspozycję jego litografii zobaczyć nie trzeba pochodzić z „wyższych sfer”. Należy tylko wykazać odrobinę chęci i zrozumienia. Gdyby ta wystawa eksponowana była w Luwrze lub w innym prestiżowym na skalę światową muzeum, łatwym do przewidzenia byłby fakt ustawionej kilometrowej kolejki po kupno biletu wstępu. Bo w czym problem… Otóż właśnie w celach i wartościach. Czy turyści jadą do przykładowego Luwru, by obcować ze sztuką, czy „tylko” po to, by móc pochwalić się rodzinie i znajomym, że było się w Luwrze? Niezaprzeczalnie: uogólniam. Wokół wystawy (a nawet samego nazwiska wybitnego przedstawiciela kubizmu) powinien rozbrzmieć odpowiednio donośny szum oraz być odzew ze strony zainteresowanych nią turystów . Tak się w przypadku Muzeum Etnograficznego w Ochli niestety nie stało, ponieważ miejsce ekspozycji litografii „nie jest” (lub raczej nie wydaje się) adekwatne do wysokiego poziomu prestiżu nazwiska. Zabytkowa stodoła, spełniająca wszelkie wymogi, chwalona przez właściciela kolekcji prac Chagalla wydaje się potencjalnemu turyście, mieć zbyt niskie progi. Cóż..
Jednak wystawę odbiorca powinien obejmować całościowo. Gdyby tak wykazać się odrobiną chęci do zapoznawania się z tematem prac oraz życiorysem artysty, doszłoby się do wniosku, iż stodoła w skansenie jest najodpowiedniejszym miejscem do ekspozycji talentu oraz nurtu Chagalla - zachęcam do tego. Twórczość malarza urodzonego w wiejskiej, ubogiej, wielodzietnej rodzinie, syna analfabetki i sprzedawcy śledzi, wyniesiona na piedestał artystyczny przez znawców i krytyków, zasługuje na szeroką publiczność, której nie zaznała w muzeum pod Zieloną Górą. Nasz skansen dostał i dał szansę obcowania ze sztuką Chagalla - niewykorzystaną do tej pory przez turystów.
Stereotypy należy przełamywać – jestem zdecydowanie tegoż zdania. „Kapcie” patrzą z góry na „Kalosze” obrzucając je przy tym błotem, które po nich nie spływa. Bo czemuż to skansen nie jest godny do przyjęcia Chagalla w swe progi? Nie trzeba jechać daleko, ani do Krakowa ani do Warszawy ani do Paryża ani nigdzie dalej, by mieć szansę na zobaczenie Czegoś Wielkiego. Muzeum zrobiło wszystko, co tylko możliwe było, by ugościć twórczość Chagalla na możliwie najwyższym poziomie, zakładając przy tym sobie cel samej ekspozycji odpowiadającej warunkom życia samego artysty z lat młodości, lat które kształtowały jego idee twórcze.
Przyjedźcie, przekonajcie się o tym. Zapraszamy do końca sierpnia br.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
sobota, 6 sierpnia 2011
wtorek, 19 lipca 2011
sobota, 16 lipca 2011
Mistrzyni ciętej riposty
Wyrwane zdanie z zasłyszanej w magdeburskim autobusie miejskim rozmowy dwóch Muzułmanów:
- Jest nas już 5 milionów...
Na to Niemka w podeszłym wieku siedząca obok, niby zamruczała do siebie pod nosem:
- Żydów też kiedyś było 5 milionów...
Demotywatory.pl chowają się przy tym
- Jest nas już 5 milionów...
Na to Niemka w podeszłym wieku siedząca obok, niby zamruczała do siebie pod nosem:
- Żydów też kiedyś było 5 milionów...
Demotywatory.pl chowają się przy tym
środa, 13 lipca 2011
wtorek, 12 lipca 2011
Zawiedziona
Stres i dyskomfort, w tym przypadku nie tylko psychiczny, należy mi dawkować z odpowiednim umiarem, więc zamiast sześciu szwów założono mi "zaledwie" trzy po usunięciu (dość brutalnym, więc w szczegóły opisu zabiegu wchodzić nie będę) lewej dolnej ósemki, a 3 nowe fatałaszki miały mi wszelkie niedogodności sprzed , podczas i po zabiegowe zrekompensować. Nie zrekompensowały.
Etykiety:
bezsens,
piąta pora roku - szaleństwo,
zielona góra
Subskrybuj:
Posty (Atom)












