Stres i dyskomfort, w tym przypadku nie tylko psychiczny, należy mi dawkować z odpowiednim umiarem, więc zamiast sześciu szwów założono mi "zaledwie" trzy po usunięciu (dość brutalnym, więc w szczegóły opisu zabiegu wchodzić nie będę) lewej dolnej ósemki, a 3 nowe fatałaszki miały mi wszelkie niedogodności sprzed , podczas i po zabiegowe zrekompensować. Nie zrekompensowały.
Prawa Autorskie
Chcesz zdjęcia lub teksty mojego autorstwa- skontaktuj się ze mną. Nie bądź złodziejaszkiem. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezsens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezsens. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 lipca 2011
środa, 25 maja 2011
środa, 20 października 2010
Wieczorne zmęczenie materiału...
Zmęczenie organizmu rzeczywistością postępuje ku ścianie, po której echem odbija się niemy krzyk rzeczy martwych: krzesła, łóżka, parapetu.. Nieosiągalność ów echa polega na tym, że wędruje ono ciszą w pustkę. I nie ma tam od czego się ponownie odbić. Nie powraca jak rzucony bumerang. Szarość traci zamieniając swój szyk na worek pokutny. Kara staje się nagrodą. Przewartościowanie wszystkich wartości następuje po chwili milczenia przerwanym pierwszym obrazem przymrozku na szybie. Otwierając okno zamiast promieni słońca do pokoju wpada wiatr, którego nigdy nie było widać, jedynie czuć, a który dziś przybiera barwy i dźwięki poprzewracanych przedmiotów. Podmioty wyrzuciłyby je za okno. Wiatr natomiast rozbija wewnątrz. Strzępy poranne i wieczorne odleciały ze strzępami babiego lata, za krzykiem i biciem skrzydeł klucza dzikich gęsi. Jestem na etapie spowolnionej percepcji otoczenia. Dezorientacja owocuje przekwitniętym kwiatem kolorowości, zgniłym zapachem porzuconych liści. Przemoczonym do cna poczuciem poczytalności emocjonalnego wyeksploatowania. Poczuciem fedrującym w głowie korytarze, które czas zamienia w labirynty bez wyjścia. Kryzysem osobowości grozi temperamenty charakter: "bo po co osobowość skora ma się w zanadrzu charakter".. Najwięcej kolorów ukrywa się w kałużach, a najwięcej powodów w kawałkach rozbitych szyb, rzucanych kamieniach i kręgach na wodzie, szeleście czarnej folii malarskiej utożsamianej z remontem światopoglądu. Jesienią nie radzę sobie z szuraniem po dywanie zgniłych liści, zgniłymi spojrzeniami i zgniłymi prawdami ...
niedziela, 10 października 2010
Echem i Odblaskiem
Czym jest historia? Echem przeszłości odbitym przez przyszłość. Odblaskiem przyszłości rzuconym w przeszłość.
Victor Marie Hugo
armia pociągów przejeżdża mi przez głowę
i nagle tory eksplodują wspomnieniami
emerytowanych partyzantów plądrujących moje myśli
niszcząc stereotypowy porządek
rozchwiewany nierównym ruchem wahadła zegarowego
o 12.00 odjazd w kierunku kolejnej stacji krzyżowej
zwiastuje trzykrotne kukułki kwilenie
ku-ku ku-ku ku-ku
tu jestem wśród dziecięcych śmiechów
ukryta wśród rozwieszonego na podwórzu prania
staję pod murem czekając na rozstrzelanie
śmiechem siwiutkich gapiów z czerwonej kamienicy
rozpamiętującej stare czasy
Etykiety:
bezsens,
piąta pora roku - szaleństwo,
podwórko,
wycieczki
środa, 8 września 2010
poniedziałek, 6 września 2010
Z czerwonego pamietnika - kartki wyrwane
Rozawanturowane myśli z okna wypadły
Roztłukły się na drobne wspomnienia i przyszłe plany
Skrawki ich upadały ciężko na podwórze realiami usłane
O ich ostre krawędzie dzieci palce kaleczą
Stereotyp o głupocie gołębiej sprawdza się:
Ma skrzydła i nie uleci
Dziobie i grzebie w ziemi jak kura
I na rosół się nie nadaje
Stanie się zabawką
Bezdomnego kota
Bezdomnego kota
I zostanie rozszarpany
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
poniedziałek, 23 listopada 2009
Panorama miasta nocą
Lubię przychodzić tu nocą. Kiedy nikt nie widzi. Spoglądam w gwiazdy i w światła miasta, które jeszcze nie śpi. Gdy widzę te wszystkie migoczące świetliki, zdaję sobie sprawę, jak mało znaczą moje problemy. Jakie są maleńkie. I jak jest ich mało w porównaniu do ilości migoczących gwiazd niebiańsko - miejskich.
Bo każda ta gwiazda ma swoje problemy, a wszystkie one tworzą układ - gwiazdozbiór - wór problemów.
Do jednego z tych worów wrzucam także swoje problemy, "uwalniając się" od nich. I współtworząc kolejną konstelację problemową.
piątek, 13 listopada 2009
"Precz! Precz od ludzkich oczu! Przechadzać się będziem nad morzem..gubić w niebios przeźroczu.." J. Kasprowicz
Poluję na samą siebie. Połykam swoją twórczość emocjonalną i duszę ją w sobie.
Z bagażami i stalową chęcią do bycia odpływam w morze. By dobić do brzegu i utonąć na lądzie. By obudzić się w czystej pościeli, na łące, gdzie kwitną wrzosy..
Na plaży zbuduję zamek, który wiatr rozsypie. I napiszę coś palcem, co potem fale zmyją. I nikt się nie dowie, że tu byłam, co na piasku napisałam i dla kogo zbudowałam zamek.
Ja sama i nikt więcej. Patrzę w gwiazdy i liczę te, które spadły, spełniając czyjeś marzenia.
środa, 11 listopada 2009
Sen
Zamknięte okno sennych ciężkich powiek. Bezgłośne zasłony ciemnego rzęsistego deszczu uderzają o lazurowe zwierciadło duszy. Krople zataczając koła toną. Jak kamienie rzucone idą na dno dotykając następnych den kolejnych dni. Muskają je ustami sennego czasu.
...W godziny bezradnością zalane...
Tli się we mnie jeszcze iskra nadziei na zmianę pogody. Nastroju wewnątrz duszy. Stroję się przed kryształowym lustrem w najbielszą suknię w najczarniejsze kwiaty. Lalka porcelanowa siedzi na komodzie. Wpatruje we mnie swe ogromne, szklane, zimne oczy. Odbija się w nich cały świat. Wszystko to, czego zobaczyć nie może.
Krople deszcze uderzają o parapet..
Oniryzmy
Senne marzenia tylko w onirycznym świecie
osnute mgłą wspomnień jesiennej melancholii
płaczą deszczem
lamentują wiatrem na pustkowiu..
Tworzą niewidzialna rzeczywistość
symbole złudnych nadziei
pogrążonych w bezimiennej bezcelowości
tęsknoty jesiennych barw
onirycznej rzeczywistości..
Artystyczności styczności jesiennych poranków
Sennie rozpoczął się ten dzień. Plama rozlanego za oknem mleka zasłoniła cały świat. Krople deszczu pisały wiersz na szybach. Wystukiwały nową symfonię na parapecie.
Jesień tworzyła swoje muzyczno - liryczne dzieło na czystej karcie papierowego świata..
Subskrybuj:
Posty (Atom)






