Prawa Autorskie

Chcesz zdjęcia lub teksty mojego autorstwa- skontaktuj się ze mną. Nie bądź złodziejaszkiem. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ot taka sobie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ot taka sobie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2011

poniedziałek, 26 września 2011

Bukowinka


Lubię przebieranki etnograficzne:) Powiem szczerze, że ekscytujące jest nawet mieć na sobie tak zabytkowy strój!


czyli bardzo charakterystyczna biżuteria z koralików (tzw. krywulka) dla tegoż regionu,
choć również dla:
Łemkowszczyzny, Huculszczyzny i górali czadeckich, lecz już o innych wzorach i w innych kolorach

niedziela, 2 stycznia 2011

Wnioski nasuwają się same

Jest tylko jedna dziedzina, której poświęcają się jednocześnie mój proces myślowy oraz stan emocjonalny połączone z ekspresywnym pragmatyzmem artystycznym (o ile tak to ująć można)- fotografia. Wszystko inne to zwykły nieprzemyślany spontan zależny od humorków i humorów. Tak spontaniczny, że często nieodczuwalny. Odczuwalne są dopiero jego skutki. Zazwyczaj nie najkorzystniej, ale przynajmniej coś się dzieje.


bardzo lubię to zdjęcie. dalej na nim cykam trawę o zachodzie. jest to też pierwsze zdjęcie, które poddałam obróbce komputerowej (bo jak się ma 15 lat to pierwsze za co się człowiek łapie to za samego siebie, zamiast za swoją radosną twórczość;). 10 lat temu nie były to jeszcze tak dostępne i popularne zabiegi, a dziś ich efekt wygląda dość kiczowato, ale jeśli już było dane nimi eksperymentować - to tylko na sobie :) bo to, co więcej warte uwagi być mogło, a przynajmniej powinno - wymagało (z mojego punktu widzenia) godzin spędzonych w ciemni..i tak też jest po dziś dzień.

niedziela, 14 listopada 2010

Wiatr...

"Wiatr tak wybornie zastępuje muzykę i poezję, że zdumiewa mnie, iż tam, gdzie on dmucha, ludzie szukają jeszcze innych środków wyrazu."
Emil Cioran— Zeszyty 1957-1972


Z wiatrem upływa czas
coraz  większą ilością
kropli wina na bezsenne noce
wietrznej zmiany czasów
na zachodnie  przywitania
i wschodnie  pożegnania,
na gwiezdne, lodowate  północe 
i gorące, leniwe południa
zatrzymań czasów i oddechów
ciągle przy tym oddychając...
i oddechem swym strącając
muzykę pustych słów,
poezję pożółkłych obrazów...

wtorek, 9 listopada 2010

Dozowanie doznań..

Dobrze, że doznania nie są wartościami wektorowymi.. nawet dobrze, że w  żaden sposób nie da się ich intensywności dokładniej zmierzyć, określić, a nawet  nazwać, bo zawsze będą one po prostu "mniej" lub "bardziej" intensywne od poprzednich im podobnych...a tu, w przypadku tych wcześniejszych, które mogą być punktami odniesienia dla "obecnych" - wyjątkowo istotnymi kryteriami są czas i pamięć...oraz intensywność poprzedniejszych doznań. Ale percepcja niewątpliwie posiada cechy wektorowe: zwrot (tępo lub ostro zakończony w zależności od głębokości utkwienia w człowieku rozumianego podług nauk humanistycznych, nie przyrodniczych), kierunek (zawsze do odbiorcy zwrotem skierowany), punkt zaczepienia ( coś, co pobudza percepcję) i moduł - wartość, ale rozumianą aksjologicznie.


"Kultura to sposób życia podług wartości" (prof S.Pietraszko) 

Wartości są wyznacznikami ludzkiego postępowania w kulturze.
Wartości decydują także o intensywności percepcji, a percepcja współtworzy nową hierarchię wartości obalając lub umacniając i wzbogacając obecną, tak aby zgodna ona była z kulturą, w której przyszło żyć  - "podług wartości".
 

Aplikowanie do różnych instytucji zaaplikowało mi dużą dozę doznań, a co za tym idzie również refleksji podbudowujących moją hierarchię wartości . Na tyle wielu, czasem ze sobą sprzecznych wartości, by o nich nie pisać choćby z powodu czystego zagmatwania - nawiązując do posta poprzedniego i jeszcze poprzedniego i jeszcze poprzedniego również...

***

Na razie, jak dziecko w podstawówce mam wakacje  - dwumiesięczne. Ale dziecko z podstawówki ma ten komfort, że jemu wakacje przypadają w łaskawsze miesiące w roku, aniżeli listopad i grudzień. Aktualna  pora roku jednak sprzyja refleksjom. Dwa miesiące to także dość dużo czasu, by uporządkować hierarchie.. a jest ich kilka w zależności od ustalenia aktualnych priorytetów w różnych dziedzinach życia. Jedna hierarchia wartości podporządkowująca i  uporządkowująca całe życie nie istnieje - i dobrze, bo byłoby nudno... i przeżywane jesienie straciłyby swój sens refleksyjnych doznań...

sobota, 16 października 2010

"Lepiej dostać się w ręce mordercy niż do snów zakochanej kobiety" F.N.


Przygaszone powieki snem, cisza hamująca hałas, ciemność spowiewająca jasność dnia.. Tli się świeca, wosk spływa na rozrzucone książki. Papieros dogasa w ciężkiej od żalu popielniczce. Z głośnika płynie lekki blues.

Dzień. Już minął. Wieczór to najlepsza pora dnia. Spełnienie ogarnia człowieka. Spokój. Czerwień zachodu, szarości dnia codziennego mijają. Gwiazdy nieśmiało przebijają się przez zachmurzone niebo.

Wszystko się udało. Jest tak, jak być powinno. Pozornie. Z poczuciem błogiej wolności, popijając lampkę czerwonego wina na lżejszy sen.

Rozpamiętując poranek, południe, popołudnie.. Lawenda kwitnie, zapach jej wypełnia samotny pokój. Kot. Mruczący kłębek na fotelu, świadek tej harmonii. Jej dopełnienie.

Iskra koloru zielonego.. Błyszczą kocie oczęta w półmroku. Ciemność. Świeca dogasła. Płyta bluesowa ucichła. Na podłogę upadła lampka czerwonego wina. Brzdęk tłuczonego szkła i plama na białym dywanie. Nic się nie stało. To wiatr, otwarte okno, fruwające zasłony..

Zgasł blask zielonych kocich gwiazd.

W makowym tyglu snu



"Czy znasz strach zasypiania? Ciało ogarnia przerażenie, gdyż ziemia się rozstępuje i zaczyna się sen.” 
Fryderyk Nietzsche

Rozstępuje się ziemia..
Rozstępuje się ziemia, a nie niebo. Ziemia pochłania, zasypuje, dusi. Wypełnia nozdrza i martwe oczodoły zasnute sennie mgłą zimnej wieczności. W sypką ciemności otchłań zapędza, z której nie ma ucieczki. Odkopując się, próbując się spod niej wydostać, zagłębiasz się coraz bardziej. Coraz głębiej i głębiej.. Z każdym kolejnym ruchem oddalasz się od celu. Brak tlenu zaczyna krępować twoje myśli i ruchy. Bezwładnie odpływasz w świat oniryzmów, które przerażają cię swoją rzeczywistością. Nie potrafisz odróżnić, co jest, a czego nie ma. Co jest prawdą, a co żartem kapryśnych olimpijskich bogów. W ich rękach leży twój los. Zawierzenie go było jedynym aktem woli, który udało ci się wykrzesać. Teraz twoje wiotkie ramiona z sił opadając, krzyczą ciszej i ciszej o pomoc. Ale już nikt Cię nie usłyszy.
Hypnos spaceruje wśród makowych pól. Wyręczyłeś Tanatosa podarowując mu pukiel swoich włosów. Trumna, w której cię zamknięto, jest coraz głębiej. Morfeusz zasypuje ją kolejnym workiem piasku. Zasypiasz…

Obłęd.. Jak cienka potrafi być granica pomiędzy snem, a jawą..

niedziela, 29 sierpnia 2010

Przy okazji pleneru...

sama stałam się obiektem.... w obiektywie Panny Młodej:)


jak już Młoda foty cyka na własnej sesji  i jeszcze każe pozować,
to znaczy, że skuteczny ze mnie animator :P

***

Parasolki mają urok. 
 I to magiczne coś, czego brak kapturom:)

piątek, 16 lipca 2010

Ja chcę, ja chcę! I to chyba najważniejsze, że wiem co:)


Życie  mi ucieka między palcami… czuję tak…
Odpryskuje jak lakier od połamanych paznokci…
Czas na zamiany
Czas na zmiany
Niebieskie oscylacje między marzeniami, a realiami
Czas na „mierzenie sił na zamiary”,
Zabranie z łap przypadku i wepchnięcie we własne...
Sama sobie powodzenia życzę!
 
Ponoć przyrzeczenia  złożone latem mają większe prawdopodobieństwo ziszczenia się, niż te noworoczne… 
A wszystko przez słońce.  

czwartek, 24 czerwca 2010

Słoma z uszu wystająca...


Słomiane myśli kryte strzechą,
słomiane wczesnym latem
złapane nieokiełznane


en velo

czwartek, 10 czerwca 2010

Biały szkwał...

Za bielą dzikiej róży podążać zapachem
subtelnym - anielim
łagodnym  i świeżym
jasnym jak spojrzenie 
w porannej rosie odbite
na poduszce ze snu 
pogniecionej porywczo
przez wiatr, co żagle łamie


 niewinności bielą morze się burzy  
z jasnego nieba  przejrzystości lazuru
zapachem bieli o kolce rani tęsknota 
za stałym i ciężkim lądem rozumu...

czwartek, 27 maja 2010

Muzo Natchniuzo...


odprężenie...


w perłowych kroplach o konwaliowym kształcie,
 w zapachu fantasmagorii majowych,
w promieniach popołudniowego słońca,
w zieleni zaokiennej...
 zanurzam się w tej metafizyce bez opamiętania


moja
...Majuzo...

środa, 12 maja 2010

wtorek, 15 grudnia 2009

"Piorunami i ogniem niebieskim należy przemawiać do śpiących i sennych zmysłów" F.N.


Rozsądku! Rozsądku brak kompletnie.

I stąd to moje zagubienie wśród labiryntów. Krętych korytarzy końca nie widać. Niech ktoś drzwiami trzaśnie! I palce moje tymi drzwiami przytrzaśnie! Może uczucie bólu wyprowadziłoby mnie z tej sennej plątaniny.

Zmysł czucia..odczucia, przeczucia.. Wszystko to nic!

Zmysł czucia przywróci ciało. Zmysł odczucia obudzi jaźń odzwierciedloną, a zmysł przeczucia ożywi groźnego Minotaura..przez którego zginęło już tyle niewinnych dziewcząt.

Tezeuszu zabij w końcu tego potwora! Wychodząc z labiryntu z odciętą jego głową - trzaśnij mocno drzwiami!

I obudź tym trzaśnięciem mój rozsądek! Wyprowadzi on mnie z niejednego labiryntu, prostszą drogą niż poplątana nić Ariadny.

środa, 11 listopada 2009

Kwiatostany nieważkości intelektualnej

Zanurzyć, odurzyć, poczuć błogie odprężenie i w nim pozostać.. Poplątane myśli ułożyć w piękny bukiet, wstawić do wazonu i delektować się jego bogatym kolorytem. Woń marzeń wypełni przestrzeń, która rosnąć będzie w stronę wolności intelektualnej..

To jest to, co daje sen: złudzenie o istnieniu prawdziwej wolności.


(Ale dobrze, że to tylko sen.Głupio byłoby nie myśleć...
Tylko czy ja nie mylę snu od "urwanego filmu"..)