Prawa Autorskie

Chcesz zdjęcia lub teksty mojego autorstwa- skontaktuj się ze mną. Nie bądź złodziejaszkiem. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 listopada 2010

Wiatr...

"Wiatr tak wybornie zastępuje muzykę i poezję, że zdumiewa mnie, iż tam, gdzie on dmucha, ludzie szukają jeszcze innych środków wyrazu."
Emil Cioran— Zeszyty 1957-1972


Z wiatrem upływa czas
coraz  większą ilością
kropli wina na bezsenne noce
wietrznej zmiany czasów
na zachodnie  przywitania
i wschodnie  pożegnania,
na gwiezdne, lodowate  północe 
i gorące, leniwe południa
zatrzymań czasów i oddechów
ciągle przy tym oddychając...
i oddechem swym strącając
muzykę pustych słów,
poezję pożółkłych obrazów...

sobota, 23 października 2010

Panta rhei...


Senne marzenia tylko w onirycznym świecie
osnute mgłą wspomnień jesiennej melancholii
płaczą deszczem
lamentują wiatrem na pustkowiu..
Tworzą niewidzialna rzeczywistość
symbole złudnych nadziei
pogrążonych w bezimiennej bezcelowości
tęsknoty jesiennych barw
onirycznej rzeczywistości..

***


***
Mają owe prezentacje na celu podsumowanie "twórczości fotograficznej" sprzed lat ładnych kilku.(zastanawia mnie tylko fakt (nie)jakości zdjęć - nie wiem czemu to tak wyszło do dupy, czy to moja wina czy programu - nie mam pojęcia) Ponieważ chciałabym już nie wracać do zdjęć starszej daty, postanowiłam zrobić podsumowanie dwóch ulubionych tematów w sposób powyżej przedstawiony. Wiersz powstał ok. 5 lat temu...Przyznam jednak, że oglądając stare zdjęcia i czytając stare teksty, mam wrażenie, że powstały one wczoraj... Dziwne to uczucie.. Potrzebuję świeżości bo zaczynam sama od siebie czuć stęchliznę...grunt, że nasyconą sentymentalizmem :)  W sumie to chyba wina obecnej pory roku  (ogólnie dobrze mieć na co zwalić winę,  żeby na dodatek sens choćby minimalny miało :)

Odwołując się do pozostałych sentymentalnych stęchlizn myślę także o postach z 2009 r. Wszak jest ich niewiele, bo szuflada ma ograniczone dno - te się nie zmieściły. Posty może i sprzed roku, ale twórczość jednak sprzed lat kilku... W sumie niedługo minie rok, jak tu płynę... Przecież wszystko płynie.

Panta rhei...

środa, 20 października 2010

Wieczorne zmęczenie materiału...


Zmęczenie organizmu rzeczywistością postępuje ku ścianie, po której echem odbija się niemy krzyk rzeczy martwych: krzesła, łóżka, parapetu.. Nieosiągalność ów echa polega na tym, że wędruje ono ciszą w pustkę. I nie ma tam od czego się ponownie odbić. Nie powraca jak rzucony bumerang. Szarość traci zamieniając swój szyk na worek pokutny. Kara staje się nagrodą. Przewartościowanie wszystkich wartości następuje po chwili milczenia przerwanym pierwszym obrazem przymrozku na szybie. Otwierając okno zamiast promieni słońca do pokoju wpada wiatr, którego nigdy nie było widać, jedynie czuć, a który dziś przybiera barwy i dźwięki poprzewracanych przedmiotów. Podmioty wyrzuciłyby je za okno. Wiatr natomiast rozbija wewnątrz. Strzępy poranne i wieczorne odleciały ze strzępami babiego lata, za krzykiem i biciem skrzydeł klucza dzikich gęsi. Jestem na etapie spowolnionej percepcji otoczenia. Dezorientacja owocuje przekwitniętym kwiatem kolorowości, zgniłym zapachem porzuconych liści. Przemoczonym do cna poczuciem  poczytalności emocjonalnego wyeksploatowania. Poczuciem fedrującym w głowie korytarze, które czas zamienia w labirynty bez wyjścia. Kryzysem osobowości grozi temperamenty charakter: "bo po co osobowość skora ma się w zanadrzu charakter".. Najwięcej kolorów ukrywa się w kałużach, a najwięcej powodów w kawałkach rozbitych szyb, rzucanych kamieniach i kręgach na wodzie, szeleście czarnej folii malarskiej utożsamianej z remontem światopoglądu. Jesienią nie radzę sobie z szuraniem po dywanie zgniłych liści, zgniłymi spojrzeniami i zgniłymi prawdami ...


czwartek, 14 października 2010

"Październik był jedną z tych rzeczy, które przychodziły na czas." Gabriel Garcia Marquez


"Niczego nie możemy dokonać bez samotności. Starałem się stworzyć siebie jako najzupełniejszą samotność. Ale mi się to nie udało. Odkąd istnieje zegar, niemożliwe jest osiągnięcie samotności. Czy wyobrażacie sobie pustelnika z zegarem? Trzeba więc zadowolić się "pozorną samotnością". W tej ograniczonej samotności, trzeba się jednak całkowicie pogrążyć". 
 Pablo Picasso

środa, 22 września 2010

Sielanka o lecie


jak kadr filmowy
sielanka na łące dobiegła końca
z przedwczesnym krzykiem dzikich gęsi..
darowanemu koniowi zajrzała w zęby
przemijalność chwili.

sobota, 11 września 2010

Z pianką i nutką dekadencji


w ciasnym labiryncie krzeseł i stołów,
plecionej wikliny, skórzanych foteli,
tytoniowo - chmielnych oddechów
muskających przypadkowego przechodnia czasu
  czworonożnego ze zmysłami wyostrzonymi
i pierwiastkiem natury ludzkiej

piątek, 10 września 2010

Z mowy kwiatów czerwcowych



" Są ludzie pozbawieni poczucia czasu. Chcą zrywać kwiaty, które się jeszcze nie stały kwiatami. I wtedy się okazuje, że nie ma kwiatów." 

Antoine de Saint - Exupery

niedziela, 5 września 2010

Miękkość


Czas  mija miękko
w kruchej pamięci utkanej nićmi babiego lata
w psiej budzie bez kundelka machającego ogonem na widok swego pana
w zielonym oku z marzeń splecionej przyszłości



niedziela, 15 sierpnia 2010

Automatyczna bezradność i "takie czasy"


Objawy choroby cywilizacyjnej:  

Zauważasz lub nie zauważasz, że
Kiedyś czas płynął dokładniej. 
Dokładnie się odczuwało każdą jedną tysięczną sekundy.
Każda jedna tysięczna sekundy to było przeżycie namacalne.
A teraz czas B wymyka się spod kontroli.. I statyw nie pomoże. 
Bo i po co?

Nie lubię,
gdy "prostak" jest dokładniejszy od mojej wypracowanej nieprecyzji.
A jednak ulegam łatwiźnie prostactwa.
Wstyd przyznać - bezduszność taniej wychodzi.

środa, 12 maja 2010

"Para to woda w natchnieniu"...


jak napisał kiedyś Tuwim...
ale ja mam tendencję
jak zepsuty kran-
do wylewności skrajnej




 tylko czasem z dłoni się ulewa,
a w ręce nadmiar lodowatych myśli się nie mieści
woda swym ostrym chłodem delikatne palce raniąc -
czeka na natchnienie
by móc się  wysoko,
lekko i w gorącym uniesieniu
spełnić


piątek, 30 kwietnia 2010

"Lustereczko, lustereczko powiedz przecie, kto jest najszczęśliwszy w świecie"


"Fakty nie istnieją. Istnieją tylko interpretacje."
F.N.


Łysa gałąź odbija się w tafli jeziora.
Lecz odbiciu jej łysoty towarzyszy druga gałąź -
gałąź strojna w suchość liści. 
Czy w  lirycznej syntezie tych obrazów,
nie mamy do czynienia z  tęsknotą za Pięknem Miłości?
Jak w lustrze wspomnień...


Bo w końcu interpretacje są dowolne:)

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

" Czemu stworzyłeś mnie na niepodobieństwo twardych kamieni? " H.P.



  
Żyje się chwilą, 
a czas jest przeźroczystą perłą wypełnioną oddechem
H. Poświatowska

piątek, 5 lutego 2010

Tajemnica budzi w nas dziecko. Niestety, coraz starsze dziecko...


Maska karnawałowa szczelnie zakrywa zmarszczki. Różowa peruka tuszuje pierwsze siwe włosy. Pióra, cyrkonie, brylanty, rubiny... Wszytko, co się świeci przykuwa uwagę na tyle skutecznie, że prawda o człowieku jest niedostrzegalna. Tajemnice skrywane pod maską wychodzą na jaw w żółtym od kawy i papierosów uśmiechu, który nie przypomina uśmiechu dziecka. A oczy pokryte grubą warstwą makijażu - świecą brokatem, zamiast iskrą niewinnego entuzjazmu.

piątek, 13 listopada 2009

"Precz! Precz od ludzkich oczu! Przechadzać się będziem nad morzem..gubić w niebios przeźroczu.." J. Kasprowicz



Poluję na samą siebie. Połykam swoją twórczość emocjonalną i duszę ją w sobie.

Z bagażami i stalową chęcią do bycia odpływam w morze. By dobić do brzegu i utonąć na lądzie. By obudzić się w czystej pościeli, na łące, gdzie kwitną wrzosy..

Na plaży zbuduję zamek, który wiatr rozsypie. I napiszę coś palcem, co potem fale zmyją. I nikt się nie dowie, że tu byłam, co na piasku napisałam i dla kogo zbudowałam zamek.

Ja sama i nikt więcej. Patrzę w gwiazdy i liczę te, które spadły, spełniając czyjeś marzenia.


środa, 11 listopada 2009

Sen



Zamknięte okno sennych ciężkich powiek. Bezgłośne zasłony ciemnego rzęsistego deszczu uderzają o lazurowe zwierciadło duszy. Krople zataczając koła toną. Jak kamienie rzucone idą na dno dotykając następnych den kolejnych dni. Muskają je ustami sennego czasu.

...W godziny bezradnością zalane...



Tli się we mnie jeszcze iskra nadziei na zmianę pogody. Nastroju wewnątrz duszy. Stroję się przed kryształowym lustrem w najbielszą suknię w najczarniejsze kwiaty. Lalka porcelanowa siedzi na komodzie. Wpatruje we mnie swe ogromne, szklane, zimne oczy. Odbija się w nich cały świat. Wszystko to, czego zobaczyć nie może.

Krople deszcze uderzają o parapet..

Artystyczności styczności jesiennych poranków


Sennie rozpoczął się ten dzień. Plama rozlanego za oknem mleka zasłoniła cały świat. Krople deszczu pisały wiersz na szybach. Wystukiwały nową symfonię na parapecie.

Jesień tworzyła swoje muzyczno - liryczne dzieło na czystej karcie papierowego świata..

Anielskie dziwotwórstwo jesieni


Bieleje trawa o poranku, a wieczory stają się ciemniejsze. Noce mniej gwieździste.. Anioły tańczą na pustkowiu. Babie lato splata ich dłonie, włosy, myśli...

Liście spadają z drzew. Tańczą na wietrze układając obraz pełen smutku. Pozostawiają samotne łyse gałęzie same w swej brzydocie.

Anioł przysiadł na konarze. Z bukietem złotych liści w dłoni.