Prawa Autorskie

Chcesz zdjęcia lub teksty mojego autorstwa- skontaktuj się ze mną. Nie bądź złodziejaszkiem. :)

czwartek, 11 marca 2010

sentymentalnie: "Ja - światłem opisany..."



Ja- światłem opisany…
Namalowałem swój autoportret nie używając pędzla ani kartki. Miałem kolory mnie otaczające, światło, do dyspozycji aparat i komputer.. Miałem wizje swojej sztuki. Miałem pomysł i siebie do pomocy przy jego realizacji. Swoje myśli, ciało.. Sztuka to pokazanie siebie, swojego wnętrza. To artystyczny ekshibicjonizm duszy. To akt, obnażenie z problemów oraz codzienności, która mnie otacza i w której tkwię. To oderwanie się od normalności poprzez jej pokazanie. To szaleństwo, na które zawsze mogę sobie pozwolić i do woli w nim trwać. Bo nienormalnym jest pokazywać coś normalnego w celu oderwania się od tego, by znów powrócić.

Sztuka jest swoistą terapią.
Rozumienie polega na uznaniu własnej ograniczoności. Sztuka pozwala wyrazić granice tkwiące w człowieku poprzez ich przekroczenie. W codziennym życiu pewnym regułom narzuconym przez kulturę, wpojonym w procesie wychowania i socjalizacji musimy się podporządkowywać. Akt artystyczny zezwala na bunt, przełamanie lub ucieczkę. Jest formą wyzwolenia siebie, ujawnienia własnych pragnień i myśli, których czasem sami się wstydzimy przed sobą. Poprzez sztukę odkrywamy siebie, pokazujemy siebie i dzielimy się sobą z innymi.

Uznając własną ograniczoność wyrażamy pokorę. Sztuka rzadko bywa pokorna. Byłaby wtedy niezauważona. Ale sztuką byłoby zauważenie czegoś niezauważalnego. Tylko człowiek bardzo wrażliwy mógłby ją dostrzec. Sztuką jest także nauczenie się pokory, jej docenianie i sposób artystycznego przekazu.

Ja- światłem opisany…
To projekt zrealizowany na terenie Oddziału Zewnętrznego Przy Areszcie Śledczym w Zielonej Górze. Polegał on głównie na wyrażaniu emocji oraz wyrażaniu siebie poprzez sztukę fotografowania. „Fotografia to zapis światłem”- sposób zobrazowania pokory wobec własnej ograniczoności poprzez śmiałe przekraczanie granic osobowościowych. Uwrażliwienie siebie za pomocą technik fotograficznych pozwalających na poznanie oraz rozwijanie swoich możliwości twórczych.

Ja- światłem opisany to JA przedstawiony za pomocą fotografii, twórczego procesu, który nauczyłem się przeżywać.

piątek, 5 lutego 2010

Tajemnica budzi w nas dziecko. Niestety, coraz starsze dziecko...


Maska karnawałowa szczelnie zakrywa zmarszczki. Różowa peruka tuszuje pierwsze siwe włosy. Pióra, cyrkonie, brylanty, rubiny... Wszytko, co się świeci przykuwa uwagę na tyle skutecznie, że prawda o człowieku jest niedostrzegalna. Tajemnice skrywane pod maską wychodzą na jaw w żółtym od kawy i papierosów uśmiechu, który nie przypomina uśmiechu dziecka. A oczy pokryte grubą warstwą makijażu - świecą brokatem, zamiast iskrą niewinnego entuzjazmu.

wtorek, 15 grudnia 2009

"Piorunami i ogniem niebieskim należy przemawiać do śpiących i sennych zmysłów" F.N.


Rozsądku! Rozsądku brak kompletnie.

I stąd to moje zagubienie wśród labiryntów. Krętych korytarzy końca nie widać. Niech ktoś drzwiami trzaśnie! I palce moje tymi drzwiami przytrzaśnie! Może uczucie bólu wyprowadziłoby mnie z tej sennej plątaniny.

Zmysł czucia..odczucia, przeczucia.. Wszystko to nic!

Zmysł czucia przywróci ciało. Zmysł odczucia obudzi jaźń odzwierciedloną, a zmysł przeczucia ożywi groźnego Minotaura..przez którego zginęło już tyle niewinnych dziewcząt.

Tezeuszu zabij w końcu tego potwora! Wychodząc z labiryntu z odciętą jego głową - trzaśnij mocno drzwiami!

I obudź tym trzaśnięciem mój rozsądek! Wyprowadzi on mnie z niejednego labiryntu, prostszą drogą niż poplątana nić Ariadny.

poniedziałek, 23 listopada 2009

Panorama miasta nocą


Lubię przychodzić tu nocą. Kiedy nikt nie widzi. Spoglądam w gwiazdy i w światła miasta, które jeszcze nie śpi. Gdy widzę te wszystkie migoczące świetliki, zdaję sobie sprawę, jak mało znaczą moje problemy. Jakie są maleńkie. I jak jest ich mało w porównaniu do ilości migoczących gwiazd niebiańsko - miejskich.

Bo każda ta gwiazda ma swoje problemy, a wszystkie one tworzą układ - gwiazdozbiór - wór problemów.

Do jednego z tych worów wrzucam także swoje problemy, "uwalniając się" od nich. I współtworząc kolejną konstelację problemową.

piątek, 13 listopada 2009

Wspomnienie lata



Cień przeleciał nad moją głową. Czyjś, maleńki, delikatny. Skrzydlaty, o dziwnym kształcie. Uleciał daleko w niebo, ponad poziom białych obłoków. Usiadł na jednym z nich, wysoko, spokojnie oddając się chwili. Ale zaraz chwyta wiatr w cieniste skrzydła, odlatuje ponownie.

Widziałam go jeszcze raz. Kiedyś na łące. Przybrał kształt motyla. Latał z kwiatu na kwiat, jak wcześniej z obłoku na obłok.

Wesoło tańczył z elfami..

"Precz! Precz od ludzkich oczu! Przechadzać się będziem nad morzem..gubić w niebios przeźroczu.." J. Kasprowicz



Poluję na samą siebie. Połykam swoją twórczość emocjonalną i duszę ją w sobie.

Z bagażami i stalową chęcią do bycia odpływam w morze. By dobić do brzegu i utonąć na lądzie. By obudzić się w czystej pościeli, na łące, gdzie kwitną wrzosy..

Na plaży zbuduję zamek, który wiatr rozsypie. I napiszę coś palcem, co potem fale zmyją. I nikt się nie dowie, że tu byłam, co na piasku napisałam i dla kogo zbudowałam zamek.

Ja sama i nikt więcej. Patrzę w gwiazdy i liczę te, które spadły, spełniając czyjeś marzenia.


czwartek, 12 listopada 2009

SPACEROLOGIA TRUSKAWKI ROZDEPTANEJ NA DEPTAKU I KOLCZASTEGO KASZTANA SPOD PALMIARNI

Den Gamble By.. Aarhus, Dania

Barwna mogiła wśród szarej rzeczywistości. Ukryta w tłumie, w centrum cywilizacji. Ominięta przez wiecznie toczącą się kulę czasu. Wspomnienia..
Zegar w nich wciąż pokazuje tę samą godzin.



Tam, gdzie we wrzosach tonęły marzenia
łączone nićmi pajęczymi
skroplone ranną rosą
stawały się jawą...

Tam, gdzie życie płynęło powoli,
a myśli jak senne obłoki
popychane były przez wiatr...

Tam, gdzie łączyły się dwa morza
i latarnia morska tonęła w oceanie piasku,
wydmy wędrowały ku przyszłości...

Tam, gdzie biała armia łabędzi
skrzydłami rozpraszała słoneczne promienie,
gdzie pola usłane były wiatrakami...

Tam, gdzie wiatr snuł opowieści
o walecznych Wikingach
sypał piaskiem w oczy codziennej rutynie...

Tam, gdzie kończył się asfalt
autobusem po piaszczystej autostradzie wspomnień
uciekam...

SPACEROLOGIA JAGODZIANA

No chodźmy gdzieś! Nie siedźmy w domu!
Tato jedźmy na spacer do lasu:)
 

środa, 11 listopada 2009

Kwiatostany nieważkości intelektualnej

Zanurzyć, odurzyć, poczuć błogie odprężenie i w nim pozostać.. Poplątane myśli ułożyć w piękny bukiet, wstawić do wazonu i delektować się jego bogatym kolorytem. Woń marzeń wypełni przestrzeń, która rosnąć będzie w stronę wolności intelektualnej..

To jest to, co daje sen: złudzenie o istnieniu prawdziwej wolności.


(Ale dobrze, że to tylko sen.Głupio byłoby nie myśleć...
Tylko czy ja nie mylę snu od "urwanego filmu"..)

Sen



Zamknięte okno sennych ciężkich powiek. Bezgłośne zasłony ciemnego rzęsistego deszczu uderzają o lazurowe zwierciadło duszy. Krople zataczając koła toną. Jak kamienie rzucone idą na dno dotykając następnych den kolejnych dni. Muskają je ustami sennego czasu.